*miesiąc później*
Od miesiąca w szkole pokazałam się może z 10 razy. Nie chciałam ryzykować spotkaniem z Lukiem. Moja mama proponowała mi wizyty u psychologa ale kategorycznie odmawiałam nie chcąc przechodzić znowu przez ten koszmar. Tak naprawdę po naszej rozmowie i po spotkaniu z Mattem nic się nie zmieniło. Cały czas jestem w rozsypce, ale jutro przyjeżdża Megan i nie chcę żeby jeszcze ona się o mnie zaczęła martwić.
Gdy moja mama porozmawiała z tatą o tym co się u mnie dzieje strasznie zaczął panikować. Chciałabym być w miarę stabilna emocjonalnie jednak nie widzę takiej możliwości na tę porę. Wolałabym nie martwić rodziców, bo czuję jak ogromny ciężar muszą dla mnie dźwigać. Spakowałam książki i inne potrzebne rzeczy do torby i wyszłam z pokoju.
Zeszłam na dół gdzie czekał na mnie tata aby podwieźć mnie do szkoły. Chciał mieć pewność, że wszystko będzie w porządku mimo, że sama mogłam pojechać - jak nie autem to autobusem.
Przez cała drogę nikt z nas się nie odezwał. Obserwowałam bacznie jego skupione spojrzenie utkwione na drodze, ręce zaciśnięte na kierownicy i zamyślony wyraz twarzy. Z nim nigdy nie miałam dobrych relacji i wątpię, że coś już kiedykolwiek nas zbliży do siebie. Jego praca jest zbyt wymagająca i zaniedbuje przez nią nie tylko mnie ale i często również moją mamę.
-Powodzenia! - krzyknął tata kiedy wysiadałam z samochodu.
-Dzięki, pa. - uśmiechnęłam się lekko i poszłam w stronę szkoły. Nie mogłam się doczekać mojego spotkania z Megan. Nie rozmawiałyśmy bardzo długo. Szczerze boję się, że nasze stosunki się pogorszyły a za kolorowe sprzed jej wyjazdu również nie były. Wolę nie dokładać już nikomu problemów.
Bardzo się też martwiłam, że spotkam Luka. Nie wiem czy on ma mi coś do powiedzenia ale nie chcę tego słuchać. Zdawało się, że od naszego spotkania też rzadko bywał w szkole. Tylko nie rozumiem..., przecież on wiedział o mnie, wiedział, że chodzę do tej szkoły razem z nim a jeszcze lepsze to było to, że on się przede mną ukrywał. To brzmi jak nieśmieszna komedia, przy której się przysypia. Nie wierzę, że to wszystko spotkało mnie. Na szczęście mając takiego przyjaciela jak Matt koło największego smutku możesz przejść obojętnie. Zdaję sobie jedynie sprawę z tego, że po liceum nasze drogi się rozejdą i nie będziemy nawet pamiętali swoich nazwisk aż przejdziemy do tych historyjek, które rodzice opowiadają swoim dzieciom jako ''najlepsze lata naszego życia''. Mają być zabawne a są przygnębiające i nikt nie wie czy naprawdę warto je pamiętać czy lepiej ocknąć się z wiru przeszłości.
Otworzyłam duże szklane drzwi i weszłam do środka zerkając na wszystkie strony. Trochę się stęskniłam za tym widokiem zabieganych lub stojących po kątach nastolatków, które zaniedbują szkołę dla jakichś bzdur lub tracą życie prywatne przez naukę. Co za ironia losu. Pamiętam jak dawno nie wchodziłam do szkoły z myślami "Mój Boże, dzisiaj sprawdzian z matematyki". Zamiast tego moje myśli krążyły wokół Megan lub Luka. Może jestem zwykłą histeryczką, ponieważ nasza przeszłość jest tak odległa jak nie wiadomo co a on wydaje się być dla mnie prawie obcą osobą, której się przestraszyłam. Gdyby tak było naprawdę sytuacja byłaby o wiele łatwiejsza od tej w której znajduję się teraz. Podeszłam do swojej szafki i wyciągnęłam zeszyt od angielskiego. Od razu z końca korytarza usłyszałam piski i to była...
-Gweeeen!!! - wpadłam w objęcia skaczącej ze szczęścia przyjaciółki.
-O mój boże cześć Megs! -Widok mojej przyjaciółki poprawił moje samopoczucie. Wszystkie złe myśli odleciały w tył głowy a ja stałam z Megan przez 10 minut i rozmawiałyśmy o wszystkim co ślina na język przyniesie. Cóż, tyle czasu a szczerze nie czuję żadnej różnicy.
-Co masz teraz? - spytałam przyjaciółkę. Prawie nic się nie zmieniła poza tym, że jej włosy urosły o jakieś 5 cm, trochę je rozjaśniła oraz schudła parę kilo.
-Angielski, mamy wszyscy razem i podobno jako, że nasza klasa liczy najmniej osób jakaś klasa ze starszego rocznika zostanie dołożona do naszej na kilka tygodni, ponieważ ich wychowawczyni jest na zwolnieniu jakimś tam i - otworzyłam szeroko buzie w geście zdziwienia - no trochę się pozmienia co nieco a nawet sporo. - przyjaciółka powiedziała to całkiem normalnie bez zdziwienia i wzruszyła ramionami.
-Słucham? - nie mogłam w to uwierzyć. - Takie coś jest w ogóle możliwe? - Chyba nigdy w historii żadnej szkoły nie zdarzyło się nic podobnego co w naszej. Przecież no jak to będzie wyglądać? Oni mają zupełnie inny materiał od nas i w ogóle są starsi i przecież TO NIE JEST MOŻLIWE!
-No już spokojnie, przecież na pewno dyrka ma wszystko pod kontrolą.
-Coś wątpię.
-Po prostu chodź. - Megan pociągnęła mnie w stronę sali. Rozglądałam się za Mattem ale nigdzie go nie było. Pewnie przyjdzie na drugą lekcję dopiero.
Przyjaciółka się chyba nie pomyliła co do tej zmiany klasowej, ponieważ obok naszej sali stała spora grupka uczniów, których ledwo co kojarzyłam. Czy nie łatwiej byłoby znaleźć innego nauczyciela na zastępstwo dla nich? Gdyby tak na przykład ktoś zainteresował się tym co się dzieje w tej szkole to czy przeszłoby to?
Gdy przyszła pani Whitnerstwood wpuszczając każdego do klasy to się dopiero zaczęło zamieszanie. Wszyscy chcieli zająć swoje ulubione miejsca w ławkach, kiedy ja przecisnęłam się szybko na koniec klasy tym samym zajmując siedzenie w środkowym rzędzie w ostatniej ławce. Widziałam, że Megan usiadła z Paulem - chłopakiem, który bardzo jej się podoba. Nie był z naszej klasy, więc dziewczyna pewnie była bardzo szczęśliwa, że jego klasa nam się trafiła.
-Dobrze klaso! Bardzo proszę o ciszę! Muszę teraz wam opowiedzieć o tym całym zamieszaniu, które panuje! Halo! - nauczycielka klasnęła dwa razy w dłonie stojąc na środku sali. - Proszę o cisze jeszcze raz! Następnym razem wyślę do dyrektora! Więc tak..., - nauczycielka przebiegła spojrzeniem po całej sali - pani Brown jest na zwolnieniu a, że dyrektor nie mógł znaleźć żadnego nauczyciela na jej zastępstwo razem z Radą Pedagogiczną podjął decyzję, że klasa 3f wraz z moją klasą zostaną połączone. Wydaję nam się to niemożliwe ale tak się stało i cóż musimy sobie radzić - w klasie rozległ się szum i można było usłyszeć kilka niemiłych komentarzy na temat naszej szkoły oraz dyrektorki. - HALO! PROSZĘ SŁUCHAĆ! Na rękę jest nam to, że w klasie 3f nie ma za dużo uczniów i mam nadzieje, że nie będzie żadnych problemów. Najgorzej będą mieli moi uczniowie, ponieważ będą musieli zmienić materiał, co oznacza więcej nauki. Będziecie korzystali z podręczników do klas trzecich, w tym ogromna prośba, niech każdy znajdzie sobie partnera tak aby na jednej ławce, na każdym przedmiocie była jedna książka odpowiadająca tematowi lekcji. To jeszcze zależny od nauczycieli jak to zrobią ale podejrzewam, że będziecie robili raz jeden dział z materiału klas drugich a później przestawiali się na materiał z klas trzecich. Jakoś to musi być prawda? Nic więcej nie powiem, mam nadzieje, że zrozumieliście a jeżeli macie pytania to proszę zostać po lekcji. - W tym momencie do drzwi rozległo się pukanie a zaraz później wszedł Matt.
-Przepraszam za... - popatrzył się na klasę - a co tu się dzieje? - spytał się zdziwiony zatrzymując spojrzenie na mnie. Kilka dziewczyn zachichotało z jego bezpośredniości.
-Dlaczego się spóźniasz? Nie, nie odpowiadaj, po prostu zajmij miejsce. Niech tobie Gwen wytłumaczy wszystko. Teraz proszę dobrać się w pary tak jak mówiłam. - Nim klasa wstała i zaczęła szukać swoich partnerów do drzwi znów rozległo się pukanie a moment po tym do klasy wszedł...Luke. Spojrzałam się na swoją przyjaciółkę, która była zwrócona w stronę chłopaka i mogłam wyczuć jej zdenerwowanie . Zdawało mi się, że coś tu nie gra. Pośrodku wszystkiego stał również Matt i przyglądał się raz mi, raz Megan, raz Lukowi. Podeszłam w tym samym czasie z Lukiem do przyjaciółki i spojrzeliśmy się na siebie, od razu wiedziałam, że nie mogę znowu się przed nim zbłaźnić. Nie mogę mu okazać słabości, nie mogę mu pokazać, że wpłynął na mnie. Tym razem to dziewczyna przyglądała się nam wypalającym sobie na wzajem dziurę jakby nie sądziła, że to się dzieje.
-Więc biedna dziewczynka nie ma zamiaru się popłakać? - Chłopak spojrzał się na mnie kpiącym wzrokiem. Co za niebezpiecznie wysoki poziom bezczelności.
Hałas jaki dwie klasy tworzyły zagłuszał naszą rozmowę a miedzy nami przechadzały się kolejne osoby.
-Jesteś skończonym kretynem. - odpowiedziałam starając się nie wyjść na tą słabszą mimo, że już nią byłam. Matt podszedł do naszej czwórki i zerknąwszy na niego widziałam niepokój, który go opanował.
-Zaraz, to ona wie Luke? - spojrzałam się na Megan, która zbiła mnie tym z tropu i nie wiedziałam już co się wokół mnie właśnie dzieje.
-------
Bardzo proszę o skomentowanie rozdziału! To dla mnie ważna sprawa. Mam nadzieję, że wam się podoba zwrot akcji i do następnego weekendu! ;) Przepraszam za błędy.
nareszcie mam jak skomentować!
OdpowiedzUsuńświetny i chcę, jak i całość :)
będę czekać na następny ;) x
@irwiesxlaugh