- Myślę, że powinniśmy na jakieś czas przestać - podniosłam wzrok - się kontaktować - Chłopak wstał z łóżka i spojrzał się na mnie ze złością. Wystraszona również podniosłam się do pozycji siedzącej i skrzyżowałam nogi.
-Gwen co ty mówisz?
-Wiem, że to może być trudne... - przerwał mi
-Trudne? Bardziej niemożliwe. Jesteśmy razem w jebanej szkole, kurwa klasie nawet! Od roku zawsze jesteśmy razem, co ty do kurwy gadasz? - zaczął wymachiwać rękoma w geście wściekłości i poirytowania.
-Jestem pewna, że zrobi to dobrze mi i tobie.
-Nie, nie zrobi. Zawsze przy tobie byłem, zawsze tobie pomagałem, pocieszałem ciebie, wysłuchiwałem, doradzałem. Mamy mnóstwo wspomnień, kłótni,zdjęć, planów, przeżyć A TY MI MÓWISZ, ŻE POWINNIŚMY PRZEKREŚLIĆ WSZYSTKO? - wykrzyknął końcówkę tak głośno aż się wzdrygnęłam.
-Przykro mi - spuściłam głowę w dół.
-Nie, nie jest tobie przykro, wcale tobie nie jest przykro. Nie pomyślałaś może o tym co ja czuję? Jesteś taką kurwa cholerną egoistką.
-Matt? - powiedziałam pytająco i spojrzałam się na niego - O co tobie chodzi?
-Chcesz wiedzieć o co mi chodzi? - patrzeliśmy się na siebie krótką chwilę, która mogłoby się wydawać, że trwa wieki - GWEN JA SIĘ KURWA W TOBIE ZAKOCHUJĘ! - wykrzyczał. Ścięło mnie z nóg.
-To nie ja przekreślam wszystko tylko ty dupku... - powiedziałam to najciszej jak potrafiłam lecz chłopak zdawał się to usłyszeć. Co gorsza podszedł do mnie i uderzył mnie w policzek tak, że moja twarz bezwładnie przekrzywiła się w lewą stronę pod wpływem siły której użył. Gdy się otrząsnęłam spojrzałam się na niego. Cofnął się nie wierząc w to co właśnie zrobił.
-Gwen ja...
-Gwen co ty mówisz?
-Wiem, że to może być trudne... - przerwał mi
-Trudne? Bardziej niemożliwe. Jesteśmy razem w jebanej szkole, kurwa klasie nawet! Od roku zawsze jesteśmy razem, co ty do kurwy gadasz? - zaczął wymachiwać rękoma w geście wściekłości i poirytowania.
-Jestem pewna, że zrobi to dobrze mi i tobie.
-Nie, nie zrobi. Zawsze przy tobie byłem, zawsze tobie pomagałem, pocieszałem ciebie, wysłuchiwałem, doradzałem. Mamy mnóstwo wspomnień, kłótni,zdjęć, planów, przeżyć A TY MI MÓWISZ, ŻE POWINNIŚMY PRZEKREŚLIĆ WSZYSTKO? - wykrzyknął końcówkę tak głośno aż się wzdrygnęłam.
-Przykro mi - spuściłam głowę w dół.
-Nie, nie jest tobie przykro, wcale tobie nie jest przykro. Nie pomyślałaś może o tym co ja czuję? Jesteś taką kurwa cholerną egoistką.
-Matt? - powiedziałam pytająco i spojrzałam się na niego - O co tobie chodzi?
-Chcesz wiedzieć o co mi chodzi? - patrzeliśmy się na siebie krótką chwilę, która mogłoby się wydawać, że trwa wieki - GWEN JA SIĘ KURWA W TOBIE ZAKOCHUJĘ! - wykrzyczał. Ścięło mnie z nóg.
-To nie ja przekreślam wszystko tylko ty dupku... - powiedziałam to najciszej jak potrafiłam lecz chłopak zdawał się to usłyszeć. Co gorsza podszedł do mnie i uderzył mnie w policzek tak, że moja twarz bezwładnie przekrzywiła się w lewą stronę pod wpływem siły której użył. Gdy się otrząsnęłam spojrzałam się na niego. Cofnął się nie wierząc w to co właśnie zrobił.
-Gwen ja...
-WYNOŚ SIĘ STĄD KURWA MAĆ! - wstałam z łóżka a łzy dobrowolnie spływały mi po policzku. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je pokazując ręką aby wyszedł. - I NIE ODZYWAJ SIĘ DO MNIE JUŻ NIGDY WIĘCEJ! NIENAWIDZĘ CIĘ!
Gdy zniknął z pola widzenia zatrzasnęłam drzwi najmocniej jak potrafiłam, walnęłam w nie z całej siły pięścią a później osunęłam się w dół zanosząc się płaczem.
Więc to koniec? Nie mam już nikogo? Mój jedyny przyjaciel odszedł wraz z moją przyjaciółką, mój były chłopak znowu zrobił się dla mnie ważny, moja matka znowu zaczyna się uzależniać od pracy a ojciec pewnie jest gdzieś z kolegami. Jednak mimo wszystko nie mogłam tak żyć, muszę być dzielna. Nie mogę dać po sobie poznać, że coś jest nie tak nawet jeśli wszyscy się o tym dowiedzą. Muszę sobie poradzić. Musze być dzielna.
Gdy zniknął z pola widzenia zatrzasnęłam drzwi najmocniej jak potrafiłam, walnęłam w nie z całej siły pięścią a później osunęłam się w dół zanosząc się płaczem.
Więc to koniec? Nie mam już nikogo? Mój jedyny przyjaciel odszedł wraz z moją przyjaciółką, mój były chłopak znowu zrobił się dla mnie ważny, moja matka znowu zaczyna się uzależniać od pracy a ojciec pewnie jest gdzieś z kolegami. Jednak mimo wszystko nie mogłam tak żyć, muszę być dzielna. Nie mogę dać po sobie poznać, że coś jest nie tak nawet jeśli wszyscy się o tym dowiedzą. Muszę sobie poradzić. Musze być dzielna.
Szybko wstałam i otarłam policzki. Wyszłam z psem, ponieważ była już jego pora a gdy wróciłam odrobiłam lekcję, pouczyłam się, sprawdziłam Facebooka i Instagrama i nim się spostrzegłam była już 22:30 więc postanowiłam pójść spać skoro mam być wypoczęta na następny dzień.
Budzik zadzwonił o 6:00. Miałam tylko godzinę więc szybko się spakowałam, ubrałam się w szarą bluzkę z długim rękawem, do tego spodnie z wysokim stanem, białe converse'y i czarny płaszczyk jesienny oraz złotą bransoletkę. Włosy zakręciłam i postanowiłam nie malować się mocno więc wybrałam tylko podkład, róż do policzków, tusz do rzęs i błyszczyk. Jestem naprawdę wdzięczna Bogu za moje piękne brwi. Każdy mi ich zazdrości, są ciemne, gęste i mają cudowny kształt. Gdyby je porównywać do brwi kogoś sławnego można by wybrać Lily Collins - tą aktorkę.
Budzik zadzwonił o 6:00. Miałam tylko godzinę więc szybko się spakowałam, ubrałam się w szarą bluzkę z długim rękawem, do tego spodnie z wysokim stanem, białe converse'y i czarny płaszczyk jesienny oraz złotą bransoletkę. Włosy zakręciłam i postanowiłam nie malować się mocno więc wybrałam tylko podkład, róż do policzków, tusz do rzęs i błyszczyk. Jestem naprawdę wdzięczna Bogu za moje piękne brwi. Każdy mi ich zazdrości, są ciemne, gęste i mają cudowny kształt. Gdyby je porównywać do brwi kogoś sławnego można by wybrać Lily Collins - tą aktorkę.
Zeszłam szybko na dół witając się z mamą.
-A co ty tak szybko wczoraj poszłaś spać? - zaczęła rozmowę
-Byłam zmęczona, pokłóciłam się z przyjaciółmi, postanowiłam, że po akcji z Lukiem Z KTÓRYM MAM SIĘ UCZYĆ W TYM ROKU dam sobie spokój, wole pobyć sama przez jakiś czas - nie odpowiedziała tylko się na mnie spojrzała, zawsze tak robi to strasznie irytujące, ponieważ jest matką i powinna mi doradzać, wspierać mnie a nawet się wymądrzać w ten irytujący sposób dla matek. - A nie chcesz wiedzieć dlaczego mam się z nim uczyć?
-Twoja wychowawczyni poinformowała o tym każdego rodzica przez e-maila - powiedziała szykując sobie kanapki nawet na mnie nie patrząc. Tylko kiwnęłam głową.
-A o której ty z tatą wróciliście?
-Tata miał wczoraj na popołudnie do pracy a ja byłam z koleżankami na mieście, jeśli cały czas ciebie nie ma a jak już jesteś to śpisz no to nic nie wiesz, nie dziw się. - podała mi moje kanapki do szkoły i wyszła z kuchni.
Westchnęłam ze zirytowania i wyszłam z domu upewniając się wcześniej, że wszystko wzięłam i o niczym nie zapomniałam. Strasznie dziwnie się czuję nie mogą zadzwonić do Matta i Megs i pytać się ich gdzie są. Matt mnie skrzywdził ale to ja byłam winna wszystkiemu, sprowokowałam go więc tak jakby nie dałam mu wyboru do zrobienia tego. Mogłabym porozmawiać z nim w szkole i jakoś to wyjaśnić ale nie jestem osoba, która pierwsza wyciąga rękę.
-A co ty tak szybko wczoraj poszłaś spać? - zaczęła rozmowę
-Byłam zmęczona, pokłóciłam się z przyjaciółmi, postanowiłam, że po akcji z Lukiem Z KTÓRYM MAM SIĘ UCZYĆ W TYM ROKU dam sobie spokój, wole pobyć sama przez jakiś czas - nie odpowiedziała tylko się na mnie spojrzała, zawsze tak robi to strasznie irytujące, ponieważ jest matką i powinna mi doradzać, wspierać mnie a nawet się wymądrzać w ten irytujący sposób dla matek. - A nie chcesz wiedzieć dlaczego mam się z nim uczyć?
-Twoja wychowawczyni poinformowała o tym każdego rodzica przez e-maila - powiedziała szykując sobie kanapki nawet na mnie nie patrząc. Tylko kiwnęłam głową.
-A o której ty z tatą wróciliście?
-Tata miał wczoraj na popołudnie do pracy a ja byłam z koleżankami na mieście, jeśli cały czas ciebie nie ma a jak już jesteś to śpisz no to nic nie wiesz, nie dziw się. - podała mi moje kanapki do szkoły i wyszła z kuchni.
Westchnęłam ze zirytowania i wyszłam z domu upewniając się wcześniej, że wszystko wzięłam i o niczym nie zapomniałam. Strasznie dziwnie się czuję nie mogą zadzwonić do Matta i Megs i pytać się ich gdzie są. Matt mnie skrzywdził ale to ja byłam winna wszystkiemu, sprowokowałam go więc tak jakby nie dałam mu wyboru do zrobienia tego. Mogłabym porozmawiać z nim w szkole i jakoś to wyjaśnić ale nie jestem osoba, która pierwsza wyciąga rękę.
Po 30 minutach byłam w szkole i szukałam książek przy szafce. Wszędzie było słychać uczniów, gdzie się nie odwrócisz ktoś przechodził, patrzył się na ciebie lub był zajęty sobą. Dziwie się, że ta szkoła mieści tyle uczniów no ale cóż sama jest taka wielka, że potrzebujesz chwilkę aby przejść z klasy do klasy.
Sprawdziłam godzinę. Za dwie minuty ma być dzwonek i mam zacząć pierwszą lekcję. Jest wtorek a w tym tygodniu mamy długi weekend więc byle do czwartku. Byłam już okropnie zmęczona myśląc co będę musiała przeżyć aby nadeszły wolne dni. Gdy zamykałam szafkę poczułam uderzenie w lewy bok głowy i upadłam.
-CO DO KURWY? - odwróciłam się próbując wstać. Zobaczyłam piłkę do koszykówki odbijającą się od ziemi.
-O mój Boże przepraszam... - spojrzałam się na chłopaka i zobaczyłam, że to Luke. Nasze spojrzenia spotkały się a ja zobaczyłam na jego twarzy irytację - ...Gwen - powiedział prawie bezgłośnie ze złością.
-CO TY ROBISZ? NAWET NIE GRASZ W KOSZYKÓWKĘ! - krzyknęłam na niego dopiero później orientując się co powiedziałam.
-No nieźle nie wiedziałem, że aż tak bardzo interesujesz się moim życiem - uśmiechał się tym swoim pewnym siebie uśmieszkiem, które inne dziewczyny zwaliłby z nóg ale niestety nie mnie, na mnie to nie działa.
-Daj sobie spokój dupku - wstałam z ziemi i odepchnęłam go.
-Hej za co to? - oburzył się.
-CO DO KURWY? - odwróciłam się próbując wstać. Zobaczyłam piłkę do koszykówki odbijającą się od ziemi.
-O mój Boże przepraszam... - spojrzałam się na chłopaka i zobaczyłam, że to Luke. Nasze spojrzenia spotkały się a ja zobaczyłam na jego twarzy irytację - ...Gwen - powiedział prawie bezgłośnie ze złością.
-CO TY ROBISZ? NAWET NIE GRASZ W KOSZYKÓWKĘ! - krzyknęłam na niego dopiero później orientując się co powiedziałam.
-No nieźle nie wiedziałem, że aż tak bardzo interesujesz się moim życiem - uśmiechał się tym swoim pewnym siebie uśmieszkiem, które inne dziewczyny zwaliłby z nóg ale niestety nie mnie, na mnie to nie działa.
-Daj sobie spokój dupku - wstałam z ziemi i odepchnęłam go.
-Hej za co to? - oburzył się.
-Nara - rzuciłam piłkę w jego stronę i szybko odeszłam w stronę klasy.
Zadzwonił dzwonek a ja usiadłam na swoim miejscu i czekałam na swojego partnera z książkami. Całe 45 minut musiałam wytrzymać wredne komentarze ze strony Luka. Wysłałam, że w pewnym momencie strzelę mu w twarz. Widziałam również spojrzenia Matta i zazdrość w jego oczach, jednak pasowało mi to. Myślałam nawet nad planem aby wykorzystać Luka żeby Matt poczuł się zagrożony jednak wiem, że nie wytrzymałabym z tym dupkiem.
Gdy po zakończeniu lekcji wyszłam z sali zaczęłam przeszukiwać torbę w poszukiwaniu telefonu. Nigdzie nie mogłam go znaleźć. Z końca korytarza dopatrzyłam się byłego chłopaka, który uśmiecha się cwaniacko i rusza w moją stronę. Ja pierdole, niech on da mi spokój
-Tego szukałaś? - pokazał mi mój telefon. Czułam jak cała poczerwieniałam na twarzy.
-Oddawaj mi to!
-Nie rozkazuj mi. -Stałam i patrzyłam się na niego zirytowana. Matt właśnie wychodził z sali i zaczął się nam przyglądać.
Zadzwonił dzwonek a ja usiadłam na swoim miejscu i czekałam na swojego partnera z książkami. Całe 45 minut musiałam wytrzymać wredne komentarze ze strony Luka. Wysłałam, że w pewnym momencie strzelę mu w twarz. Widziałam również spojrzenia Matta i zazdrość w jego oczach, jednak pasowało mi to. Myślałam nawet nad planem aby wykorzystać Luka żeby Matt poczuł się zagrożony jednak wiem, że nie wytrzymałabym z tym dupkiem.
Gdy po zakończeniu lekcji wyszłam z sali zaczęłam przeszukiwać torbę w poszukiwaniu telefonu. Nigdzie nie mogłam go znaleźć. Z końca korytarza dopatrzyłam się byłego chłopaka, który uśmiecha się cwaniacko i rusza w moją stronę. Ja pierdole, niech on da mi spokój
-Tego szukałaś? - pokazał mi mój telefon. Czułam jak cała poczerwieniałam na twarzy.
-Oddawaj mi to!
-Nie rozkazuj mi. -Stałam i patrzyłam się na niego zirytowana. Matt właśnie wychodził z sali i zaczął się nam przyglądać.
-Słuchaj kutasie, oddaj mi go albo pożałujesz tego - uśmiechnęłam się do niego najbardziej sztucznie jak potrafiłam.
-O, królewna mi grozi - na jego twarzy cały czas widać było ten uśmiech i wiedziałam, że to dla niego idealna okazja do droczenia się ze mną.
-O, królewna mi grozi - na jego twarzy cały czas widać było ten uśmiech i wiedziałam, że to dla niego idealna okazja do droczenia się ze mną.
-Zamknij się - czułam, że zaraz wybuchnę ze złości.
-Oddam go tobie jak odpowiesz mi na pytanie, konkretniej na kilka pytań. - pomyślałam, że to może być tego warte.
-Dlaczego zadajesz się z tym chłopakiem Mattem?
-Bo go lubię.
-Jesteście razem? - zdziwiłam się na jego pytanie. - boo wiesz - przeciągał - postanowiłem, że skoro mam taką zdobycz to czemu by tego nie wykorzystać?
-SŁUCHAM? GRZEBAŁEŚ MI W TELEFONIE? - zaczęłam się wydzierać na cały korytarz
-Tak i jeśli chcesz go odzyskać musisz mi odpowiedzieć.
-Nie jesteśmy razem, nigdy nie byliśmy i nie będziemy. Pasuje?
-Jeszcze nie. - oparłam rękę o biodro i patrzyłam się na niego ze zirytowaniem stukając o ziemię prawą nogą.
-Co was łączy?
-Słucham?
-Odpowiedź - spojrzał na mnie całkiem poważnie
-Nic..., już nic - końcówkę dodałam bardzo cicho, niemalże nie słyszalnie
-A wcześniej?
-Przyjaźń, wystarczy tobie? - wiedziałam o co mu chodzi, jeśli czytał moje sms'y wiedział, że nie byliśmy zwykłymi przyjaciółmi. Nie chciałam mu się do tego przyznać. Oddał mi telefon z uśmiechem, który oznaczał, że wie o nas wszystko.
-Dlaczego zadajesz się z tym chłopakiem Mattem?
-Bo go lubię.
-Jesteście razem? - zdziwiłam się na jego pytanie. - boo wiesz - przeciągał - postanowiłem, że skoro mam taką zdobycz to czemu by tego nie wykorzystać?
-SŁUCHAM? GRZEBAŁEŚ MI W TELEFONIE? - zaczęłam się wydzierać na cały korytarz
-Tak i jeśli chcesz go odzyskać musisz mi odpowiedzieć.
-Nie jesteśmy razem, nigdy nie byliśmy i nie będziemy. Pasuje?
-Jeszcze nie. - oparłam rękę o biodro i patrzyłam się na niego ze zirytowaniem stukając o ziemię prawą nogą.
-Co was łączy?
-Słucham?
-Odpowiedź - spojrzał na mnie całkiem poważnie
-Nic..., już nic - końcówkę dodałam bardzo cicho, niemalże nie słyszalnie
-A wcześniej?
-Przyjaźń, wystarczy tobie? - wiedziałam o co mu chodzi, jeśli czytał moje sms'y wiedział, że nie byliśmy zwykłymi przyjaciółmi. Nie chciałam mu się do tego przyznać. Oddał mi telefon z uśmiechem, który oznaczał, że wie o nas wszystko.
-Wiem, że kłamiesz ale cóż ja mogę zrobić z tak niegrzeczną dziewczynką? - ominął mnie ale jedna rzecz mnie zaciekawiła. Jak on mógł mieć dostęp do mojego telefonu skoro miałam hasło?
-Hej Luke, poczekaj! - uśmiechnął się szeroko
-Przestać tak robić - przewróciłam oczami - na mnie to nie działa.
-Niby co?
-Dobrze wiesz co.
-Nie, powiedź mi.
-Ten twój uśmiech, może na inne dziewczyny działa ale nie na mnie.
-Wręcz przeciwnie, działa tak tylko na ciebie i o to mi chodzi - uśmiechnął się jeszcze szerzej a ja kolejny raz przewróciłam oczami. - Więc co chciałaś?
-Hm?
-Noo zawołałaś mnie.
-Aha, tak! Możesz mi powiedzieć jak odgadłeś...
-twoje hasło do telefonu? - przerwał mi i uśmiechnął się ponownie. Pokiwałam głową twierdząco.
-Myślę, że wiesz jak je odgadłem i dobrze znasz odpowiedź na to pytanie - cały czas się uśmiechał.
-O NIE! - gdy zdałam sobie sprawę z tego co miał na myśli myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Nie wierzę, że mogłam być tak lekkomyślna...Przecież moim hasłem w telefonie była data kiedy Luke spytał się mnie czy będę jego dziewczyną. - Dobra to bez sensu - wyrwałam mu telefon z ręki i poszłam na następną lekcję.
-Hej Luke, poczekaj! - uśmiechnął się szeroko
-Przestać tak robić - przewróciłam oczami - na mnie to nie działa.
-Niby co?
-Dobrze wiesz co.
-Nie, powiedź mi.
-Ten twój uśmiech, może na inne dziewczyny działa ale nie na mnie.
-Wręcz przeciwnie, działa tak tylko na ciebie i o to mi chodzi - uśmiechnął się jeszcze szerzej a ja kolejny raz przewróciłam oczami. - Więc co chciałaś?
-Hm?
-Noo zawołałaś mnie.
-Aha, tak! Możesz mi powiedzieć jak odgadłeś...
-twoje hasło do telefonu? - przerwał mi i uśmiechnął się ponownie. Pokiwałam głową twierdząco.
-Myślę, że wiesz jak je odgadłem i dobrze znasz odpowiedź na to pytanie - cały czas się uśmiechał.
-O NIE! - gdy zdałam sobie sprawę z tego co miał na myśli myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Nie wierzę, że mogłam być tak lekkomyślna...Przecież moim hasłem w telefonie była data kiedy Luke spytał się mnie czy będę jego dziewczyną. - Dobra to bez sensu - wyrwałam mu telefon z ręki i poszłam na następną lekcję.
Gdy już pomału otworzyłam drzwi do sali poczułam jak ktoś szarpnął mnie za prawe ramie.
-GWEN - chłopak podbiegł do mnie - zrywamy się? - spojrzał się na mnie i widziałam w jego oczach zdenerwowanie oraz nadzieję.
-GWEN - chłopak podbiegł do mnie - zrywamy się? - spojrzał się na mnie i widziałam w jego oczach zdenerwowanie oraz nadzieję.
----
I jest wreszcie następny rozdział! :) Uważam, że nie dałam z siebie wszystkiego ale opinię pozostawiam wam. A i bardzo ale to bardzo proszę chociaż o jeden komentarz!