On był moją jedyną deską ratunku. Myślę, że muszę go odszukać aby poznać prawdę wewnątrz siebie. Płakałam cała drogę a spojrzenia ludzi nie pomagały mi wcale, wręcz przeciwnie. Jak zwykle nikogo przy mnie nie ma. Przez te kilka miesięcy to już normalna rzecz, tak normalna, że mogłabym się cieszyć się z tego. Teraz tak nie jest, ponieważ nawet moi rodzice nie zajmą się mną a ja najzwyczajniej w świecie zdaję sobie z tego sprawę. Chwyciłam klucze do piwnicy i szybko zeszłam na sam dół budynku. Otworzyłam żelazne drzwi i zapalając światło jak najprędzej rzuciłam się do ogromnego pudła z moimi starymi zeszytami szkolnymi z którymi był upchany mój pamiętnik. Nie widziałam go od tamtego dnia, to był mój ostatni wpis a ja myślałam, że nie będę potrzebowała do niego wracać, zwłaszcza nie w takim momencie. Gdy łzy pomieszane z moim tuszem do rzęs uschnęły mi na policzkach pomyślałam, że to może być najgorsze przeżycie dla mnie i... JEST MAM! ZNALAZŁAM! Zaczęłam się szarpać ze wszystkimi rzeczami, ponieważ mój pamiętnik leżał na samym dole pudła, żeby przypadkiem nikt go nie znalazł. Odszukałam ostatniej zapisanej kartki, chociaż tak naprawdę w tym momencie byłam ciekawa moich wszystkich wpisów. wiedziałam, że nie mam na nie czasu i potrzebuje tego jedynego do opisania uczuć, które są w środku mnie. Zamknęłam jeszcze na chwilę oczy i wciągnęłam powietrze aby się uspokoić.
''21 stycznia 2013
Jestem okropna. Mam wiecznie splątane myśli, nie potrafię zająć się tym czym powinnam, nogi biegną w każdą stronę a ręce chcą się chwycić wszystkiego, oczy patrzą na wszystko i nic je nie może zadziwić bardziej niż to czego nie możemy dostrzec a poczuć w środku nas. Całkiem dziwna sprawa a jednak normalna, bardzo ludzka.
Ostatnio spędzam dużo czasu z Lukiem, to już z dwa-trzy miesiące jak go znam. Nie sądziłam, że chłopak taki jak on może się mną zainteresować przecież jestem nadzwyczajna. Dzisiejszy dzień jest dla mnie naprawdę ważny, bo... Luke pocałował mnie i to było WOW! Chyba nigdy tego nie zapomnę, poczułam się tak cudownie i do tej pory to uczucie utrzymuje się we mnie. Gdy wróciłam do domu moja mama od razu zauważyła, że coś się ze mnie dzieje ale nic jej nie mówiłam. Gdybym to zrobiła pewnie obleciałoby to całą ulicę szybciej niż informacje, które sprzedaje ta idiotka z 3a w szkole...
Bardzo bym chciała zapamiętać dzisiejszy dzień na długo długoooo. Może gdybym opisała to tutaj za każdym razem kiedy będę chciała do tego wrócić po prostu otworzę ten zeszyt i już. Nie piszę tu przecież o ważnych sprawach, bo cały czas mam w głowie, że ktoś znajdzie ten zeszyt i po prostu to przeczyta. To nie jest strach tak jak każdy go odczuwa przez takie myśli o własnym pamiętniku, po prostu wszystkie rzeczy wychodzą na jaw, to normalne ale jak to się mówi ''raz kozie śmierć''.
Dzisiaj jest poniedziałek i szczerze mówią kiedy się obudziłam myślałam, że ten dzień będzie super beznadziejny, nie chodzi o to, że to poniedziałek, tylko o to, że miałam w szkole dwa sprawdziany, kartkówkę i pani miała pytać. A do wszystkiego miałam się przygotować w weekend? Kpiny... Jak zwykle rano pokłóciłam się z tatą, który był w domu o dziwo. Przeszłam drogę do szkoły i już na starcie widząc Scarlett wiedziałam, że się pokłócimy. Przysięgam ona jest tak irytującą osobą, chociaż nadal ją lubię. Cóż..., zdarzają się takie relacje i tacy ludzie w naszym życiu, że musimy przez to przebrnąć. W sumie to postanowiłam ją ignorować. Na ostatniej przerwie dopiero widziałam Luka, pewnie znowu nie przyszedł na poprzednie lekcje. Pomyślałam "Muszę z nim o tym porozmawiać. Jesli będzie się tak dalej zachowywać to nie utrzyma się w tej szkole do końca roku" i tak zrobiłam, tzn. powiedziałam mu o tym ale dopiero po lekcjach jak szedł mnie odprowadzić do domu. Byłam na niego okropnie wkurzona. Szłam w ciszy i zerkałam na niego co dwie sekundy. Spytał się mnie o co chodzi, więc zaczełam na niego krzyczeć. To było coś takiego jak "DLACZEGO TAK BARDZO LEKCEWAŻYSZ SZKOŁĘ? MÓGŁBYŚ SIĘ ZACZĄĆ ZJAWIAĆ NORMALNIE NA ZAJĘCIACH I POPRAWIĆ..." i nagle Luke mnie pocałował. To wygladało dokładnie tak, że staliśmy przy murku na którym teraz pisze "Luke + Gwen" w ogromnym sercu i ja krzczałam na niego dość głosno, ponieważ mogłabym się założyć, że usłyszało mnie kilku ludzi przechodzących obok nas a on się zatrzymał i nie mogłam zareagować, bo poczułam jego usta na moich. Nawet nie zapamiętałam szczegółów, przecież to nienormalne żeby w takich momentach je pamiętać prawda? ''
Zanosząc się największym płaczem na jaki kiedykolwiek moja osoba się zdobyła nie mogłam oderwać myśli od tego tekstu, który przed chwilą czytałam. To było tak dawno i było tak nieprawdziwe. Dlaczego się tego nie domyśliłam? Jak to możliwe, że zostałam w tak banalny sposób wykorzystana? Pewnie to by nic nie znaczyło gdyby nie fakt, że kocham go. Kocham go i nigdy nie przestanę. To co mi zrobił a tak naprawdę to czego nie zrobił sprawia, że moje uczucie do niego jest jeszcze silniejsze a świadomość, że on tego nie odwzajemnia zabija mnie od środka. Potrzebuję teraz zakończyć to wszystko ale nie chcę zostawić tego bez odpowiedzi, więc chyba wiem co zrobię ale jak ja skończę? Chyba muszę się sama przekonać.
-----------
Więc tak, nie mam pojęcia kompletnie jak zacząć. To moje pierwsze opowiadanie które piszę i strasznie się denerwuję. Póki co dodaję ten prolog a na jutro planuję dodać pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że spodoba się wam. Jestem okropnie zestresowana.
Bardzo proszę o komentarze z opinią! Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach piszcie wasze usery w zakładce "Informowani". Dziękuję! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz